Co ma wspólnego ambasador USA i lista leków refundowanych ?

Ambasador USA interweniuje w sprawie listy refundowanej. Ministerstwo reaguje

Ambasador Georgette Mosbacher wstawiła się za amerykańską firmą farmaceutyczną. Wysłała list do ministra zdrowia, premiera i ambasadora Szwajcarii w Polsce. Lek znalazł się ostatecznie na liście refundowanej.

Pismo ambasador USA miało wpłynąć na decyzję resortu zdrowia w sprawie leków znajdujących się na liście refundowanej – sugeruje dziennik ”Fakt”.

Jak przekonuje dziennik, interwencja w postaci pisma ambasador Mosbacher do ministra Szumowskiego, premiera Morawieckiego oraz ambasadora Szwajcarii w Polsce, umożliwiła refundowanie leku na raka płuc amerykańskiego koncernu.

Chodzi o trecentiq, specyfik produkcji Genetech, spółki –córki koncernu Roche. Lek nie znalazł się na liście leków refundowanych. Pani ambasador powołując się na pozytywne oceny Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji i rzekomą przychylną opinię wiceministra Marcina Czecha przekonywała, że ten lek na raka powinien być na polskiej liście.

List wystała w listopadzie, a w grudniu trecentiq znów znalazł się wśród refundowanych.

Dziennik ”Fakt” chciał potwierdzić informacje u wiceministra Czecha, jednak nie uzyskał odpowiedzi. Z anonimowego źródła uzyskał informacje, że lek pierwotnie odrzuciła Komisja Ekonomiczna ze względu na niedoszacowanie kosztów przez producenta i zbyt niskie rabaty oferowane przez Roche.

Jak twierdzą informatorzy dziennika, warunki refundacji tego leku są skrajnie niekorzystne dla budżetu państwa, ale firma poniesie większość kosztów w pierwszych miesiącach obecności na liście. Później jednak wysokie koszy przeniesione zostaną na NFZ – pisze Fakt.

Źródło : Money.pl