Grypa w Polsce i u południowych sąsiadów

Świńska grypa atakuje w Bydgoszczy. „Nie będzie miał kto leczyć”

Bydgoski szpital musi zamykać kolejne oddziały. Jednak nie to jest największym zmartwieniem. Świńską grypą zarażają się nie tylko pacjenci, ale też personel. – Sytuacja okaże się poważna, gdy nie będzie miał kto leczyć – mówią nam w szpitalu.

Laryngologia zamknięta jest całkowicie – nie przyjmuje ani pacjentów, ani odwiedzających. Tylko dla odwiedzających zamknięto pediatrię i nefrologię. Kolejne oddziały czekają, aż zachorowania zostaną potwierdzone u nich. Tak jest na kardiologii, gdzie właśnie wykonano test.

– To kilkanaście zdiagnozowanych przypadków świńskiej grypy – dowiadujemy się w Szpitalu Uniwersyteckim im. A. Jurasza w Bydgoszczy.

Nie będzie miał kto leczyć

Zdiagnozowani pacjenci odsyłani są na dalsze leczenie do szpitala zakaźnego. Jednak cały czas pojawiają się nowe przypadki. Jest plusowa temperatura, duża wilgotność powietrza, a to sprzyja rozprzestrzenianiu się wirusów.

– Jedna osoba może zarażać nawet w promieniu kilkunastu metrów – tłumaczy nam lekarz oddziału ratunkowego. – Pacjenci to nie jest problem, bo się ich izoluje. Kłopoty mogą być z personelem, gdy zaczną przychodzić kolejne zwolnienia.

Teraz choruje już 6-ciu pracowników szpitala. Zarażają się przede wszystkim ci z SOR-u.

– Zanim się dowiemy, że pacjent jest chory, to mamy z nim kontakt bez żadnego zabezpieczenia – mówi lekarz. – Oddziału ratunkowego nie możemy zamknąć i zdezynfekować, bo pogotowie cały czas przywozi pacjentów.

Pracownicy szpitala mówią, że sytuacja się „rozwija”. Odnotowują kolejne zachorowania, jednak główną obawą jest to, czy z czasem nie zabraknie personelu.

AH1N1 we Wrocławiu

W styczniu niepokojące doniesienia płynęły z Wrocławia. Wtedy, po wykryciu przypadku świńskiej grypy, zamknięto tam jeden oddział. Wcześniej aż 13 przypadków stwierdzono w jednym z krakowskich szpitali.

Objawy świńskiej grypy, którą wywołuje wirus AH1N1, są bardzo podobne do zwykłej grypy. Stąd wynikają trudności w jej początkowym zdiagnozowaniu. W skrajnych przypadkach może prowadzić do śmierci.

Państwowy Instytut Zdrowia ogłosił w piątek epidemię grypy. W całym kraju jest 1715 zachorowań na 100 tys. mieszkańców – podała Główna Inspektor Sanitarna Eva Gottvaldova. W porównaniu z poprzednim tygodniem liczba zachorowań wzrosła o 18 i pół proc.
Przede wszystkim notowane są zachorowania spowodowane wirusem typu A. Choroba uznawana jest za epidemię, gdy pojawia się 1500 przypadków zachorowań na 100 tys. obywateli.

Te wartości zostały przekroczone. Choroba atakuje niezależnie od wieku, ale najwięcej przypadków zanotowano wśród dzieci w wieku przedszkolnym.

Najbardziej dotknięte zostały przez grypę regiony: pilzneński, liberecki, południowo-morawski oraz morawsko-śląski.

„Zalecam obywatelom, żeby – o ile to możliwe – unikali większych skupisk ludzkich, a przede wszystkim przestrzegali podstawowych zasad higieny, takich jak kichanie do chusteczki, a po podróży komunikacją miejską – mycie rąk” – napisała w opublikowanym w piątek oświadczeniu Gottvaldova.

Doradziła także jedzenie owoców i warzyw, które są naturalnym źródłem witamin. „Jeżeli już zachorujecie, zachowujcie się odpowiedzialnie, nie lekceważcie infekcji i nie roznoście choroby – lepiej grypę wyleżeć” – powiedziała Gottvaldova.

Źródło : interia.pl wp.pl