Pana z Warszawy nie obsługujemy, czyli śmiech przez łzy

Pana z Warszawy nie obsługujemy, czyli śmiech przez łzy

„Nie chcemy wiedzieć, że jesteś z Warszawy!!! Sami wiemy, że tam jest wszystko lepsze, większe i tańsze!!!” – ogłoszenie, które pojawiło się w jednej z sopockich aptek, może bawić, ale może też wywoływać złość i obrażać.

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego – tak w skrócie można podsumować ów komunikat. Domyślam się, że jego pojawienie się jest wynikiem kilku zdarzeń, do jakich doszło w aptece. Zapewne kilku warszawiaków nie omieszkało jasno zaznaczyć, skąd pochodzą. Być może z wyższością, może podniesionym tonem głosu? To z kolei wywołało złość personelu apteki, który uznał, że mieszkańcy stolicy to jakaś specjalna kasta ludzi, którzy mają wszystko tańsze, większe, lepsze. Domyślam się też, że nie wszyscy warszawiacy się tak zachowują, ale wszyscy dostali mocny cios między oczy.

Polacy kradną samochody w Niemczech. Serio?

Czytam komentarze pod opublikowanym w sieci zdjęciem zrobionym w aptece i widzę dwie frakcje – część to urażona grupa ludzi, która odebrała komunikat bardzo osobiście, pozostali wobec tych pierwszych nie szczędzą słów krytyki. Jednak wrzucanie wszystkich do jednego worka to najgorsze, co można ludziom zrobić.

Śmiech przez łzy

Wróćmy do apteki, która wywołała całe poruszenie. Czy jej pracownicy postąpili słusznie? Na to pytanie odpowiada Zbigniew Kowalski, który rozpowszechnił zdjęcie, i który na co dzień zajmuje się zawodowo komunikacją między profesjonalistami ochrony zdrowia a pacjentami. – Domyślam się, że są momenty, kiedy wpadamy na pomysł, żeby kogoś nastraszyć, a czasem obrazić i zwykle te momenty są wynikiem naszej bezsilności, kiedy nic rozsądnego nie przychodzi nam do głowy. Jednak zawodowcy powinni kompetencje społeczne mieć rozwinięte wyżej niż przeciętnie i umieć radzić sobie z trudnymi sytuacjami. Apteka, w której pojawiło się ogłoszenie, jest placówką ochrony zdrowia, w związku z tym ów komunikat jest dość bolesny. Pacjent, który kieruje się do przychodni czy apteki, przychodzi tam, by uzyskać fachową pomoc. Taki człowiek musi mieć zaufanie do farmaceuty, musi polegać na jego rekomendacji, na jego wskazówkach. Z całą pewnością powielanie stereotypów i wykorzystywanie ich do obrony własnych granic nie jest dobrą metodą do komunikowania się z pacjentem. Podobne mechanizmy obronne są zaprzeczeniem tego, czym jest komunikacja w leczeniu. Tak zupełnie po ludzku – taka informacja może rozśmieszyć, jednak jest to śmiech przez łzy – komentuje Zbigniew Kowalski.

Źródło  : wp.pl