Technik farmaceutyczny Bartłomiej Misiewicz odmieniony. W areszcie schudł i został bibliotekarzem

W czwartek były rzecznik MON opuścił areszt w Tarnowie. Jego rodzina wpłaciła 100 tys. zł kaucji. „Super Express” rozmawiał z przedstawicielem Bartłomieja Misiewicza, który opowiedział, jak pół roku spędzone za kratami wpłynęło na jego klienta.

Były komplikacje, ale ostatecznie skończyło się szczęśliwie. Po tym jak Sąd Okręgowy w Warszawie zgodził się wypuścić Bartłomieja Misiewicza z aresztu, Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu próbowała zablokować decyzję.

Ojciec byłego rzecznika MON dostarczył jednak 100 tys. zł poręczenia majątkowego, a sąd odrzucił zażalenie prokuratury. Bartłomiej Misiewicz po pół roku za kratami wyszedł na wolność. 29-latek napisał tweeta, w którym zapewnia o swojej niewinności i domaga się, by podawać jego pełne nazwisko.

Luka Szaranowicz, przedstawiciel Misiewicza, zdradził w rozmowie z „Super Expressem”, że pobyt w areszcie bardzo odmienił jego klienta. „Mój klient mocno zeszczuplał, zrzucił kilkanaście kilogramów” – powiedział, podkreślając, że to nie tyle kwestia więziennej diety, co stresu.

Ale znalazło się dla niego spokojne, choć mocno angażujące zajęcie. Misiewicz pracował w bibliotece, wydając innym osadzonym książki. „To dało mu dość fajny dystans do tego wszystkiego i patrzy na świat nieco inaczej” – dodał Szaranowicz.

Bartłomiej Misiewicz i były poseł PiS Mariusz Antoni K. są podejrzani o powoływanie się na wpływy PGZ. Za pośrednictwo w załatwianiu spraw mieli przyjąć łącznie ponad 90 tys. zł.

Były rzecznik MON usłyszał też zarzut przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego i działania na szkodę PGZ. Przebywał w areszcie od 30 stycznia. Misiewiczowi grozi 8 lat pozbawienia wolności.

Źródło : https://wiadomosci.wp.pl/bartlomiej-misiewicz-odmieniony-w-areszcie-schudl-i-zostal-bibliotekarzem-6396712808003201a