W 300 gminach nie ma aptek. MZ tłumaczy, że to nie przez „Aptekę dla aptekarza”

„W około 300 gminach nie funkcjonuje faktycznie apteka ogólnodostępna, przy czym w zaledwie ok. co trzeciej z nich (w około 100 gminach) nie funkcjonuje również żaden punkt apteczny. Zatem można stwierdzić, że w mniej niż 5 proc. gmin nie ma zapewnionego dostępu do usług aptecznych, co jest stosunkowo niewielkim odsetkiem” – wylicza Ministerstwo Zdrowia, ale ocenia, że nie ma to związku z regulacjami prawnymi. Chodzi o tzw. ustawę Apteka dla aptekarza.

Dane, jakie przedstawia wiceministra zdrowia Katarzyna Kacperczyk, są odpowiedzią na interpelację posłanki Urszuli Pasławskiej.

Kilka pytań o brak aptek

Jak tłumaczy polityczka, zwraca się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o podjęcie działań w sprawie zmiany Prawa farmaceutycznego wprowadzonej przez rząd PiS, znanej jako ustawa „Apteka dla aptekarza” z 2023 roku.

„Zgodnie z nowymi przepisami zezwolenie na prowadzenie apteki może otrzymać wyłącznie farmaceuta prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą, spółka jawna lub partnerska tworzona przez farmaceutów bądź uczelnia prowadząca kształcenie farmaceutyczne. W praktyce regulacja ta doprowadziła jednak do powstania rażących dysproporcji w cenach leków oraz ograniczenia dostępu do aptek na obszarach wiejskich i w małych miejscowościach” – pisze posłanka.

Ocenia, że po wejściu w życie ustawy zamknięto około 2 tysiące placówek aptecznych, przede wszystkim w mniejszych miastach i na terenach wiejskich.

„W efekcie w ponad 520 gminach w Polsce nie funkcjonuje obecnie żadna apteka, natomiast w około 800 gminach działa jedynie jedna placówka” – dodaje Pasławska.

Mniej aptek, ceny w górę

Zwraca też uwagę, że mniejsza liczba aptek to także wyższe ceny leków. Posłanka powołuje się na wyliczenia Forum Konsumentów, z których wynika, że pacjenci w małych miejscowościach płacą za medykamenty średnio o około 30 procent więcej niż mieszkańcy dużych miast.

„W przypadku popularnych preparatów, takich jak Zyrtec, różnice cenowe sięgają nawet 120 procent. Forum Konsumentów oszacowało również, że w gminach objętych monopolem koszt koszyka najczęściej kupowanych leków wynosi około 200 złotych, podczas gdy w Warszawie jest to niespełna 124 złote” – dodaje polityczka.

Dlatego chce wiedzieć, czy przepisy zostaną zmienione, aby mogło powstawać więcej aptek.

Nie ma wpływu na ceny

Katarzyna Kacperczyk przyznaje, że Ministerstwo Zdrowia pracuje nad zmianami w Prawie farmaceutycznym, ale dodaje, że resort nie jest regulatorem cen leków (chyba że objętych refundacją). Różnice cenowe wynikają z normalnych zależności rynkowych: popytu, lokalnej konkurencji i konieczności zachowania rentowności prowadzonych biznesów.

„Dodatkowo zwraca się uwagę, że pomiędzy aptekami ogólnodostępnymi mogą występować różnice cenowe wyłącznie w odniesieniu do asortymentu nierefundowanego. Większość leków kluczowych z punktu widzenia ochrony zdrowia objęta jest refundacją apteczną. W związku z tym wskazywane znaczące różnice w cenach mogą dotyczyć przede wszystkim produktów, które nie mają podstawowego znaczenia dla ochrony zdrowia — w tym leków dostępnych bez recepty — a niekiedy nawet asortymentu pozaleczniczego” – wyjaśnia wiceministra.

To nie wina ustawy

Wiceszefowa resortu ocenia, że za tę sytuację winy nie ponosi ustawa „Apteka dla aptekarza”. Przepisy nie różnicują sytuacji prawnej podmiotu zamierzającego wnioskować o wydanie zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej ze względu na to, czy lokalizacja apteki byłaby miejska, czy wiejska.

„Należy wskazać, że w Polsce funkcjonuje blisko 2,5 tysiąca gmin. W około 300 z nich faktycznie nie działa apteka ogólnodostępna, przy czym jedynie w około jednej trzeciej tych gmin — czyli w około 100 — nie funkcjonuje również żaden punkt apteczny. Oznacza to, że w mniej niż 5 proc. gmin nie ma zapewnionego dostępu do usług aptecznych, co stanowi relatywnie niewielki odsetek. Warto również podkreślić, że zgodnie z obowiązującymi przepisami Prawa farmaceutycznego dostępność usług farmaceutycznych dla lokalnych społeczności ocenia się na poziomie powiatu, a nie pojedynczej gminy. Za wystarczający uznaje się stan, w którym na terenie danego powiatu funkcjonuje co najmniej jedna apteka. Ministrowi Zdrowia nie jest znany przypadek powiatu w Polsce, na którego terenie nie działałaby żadna apteka” – zaznacza wiceministra.

źródło: https://politykazdrowotna.com/artykul/w-300-gminach-nie-ma-n2240161